 |
| szkolne. W tle Ania und Iwona :)** |
Może zacznę od wczoraj (poniedziałku). Jak zwykle nie chciało mi się wstać :P No ale na szczęście nie zaspałam na studio przed meczem Polska vs USA. Piętnaście po siódmej wyszłam na autobus. Kurcze zimno było jak .. nie wiem gdzie. Na pierwszym z wf-ów oglądałyśmy mecz do końca :D. A na drugim dowiedziałam się że jutro jadę na zawody. Popatrzyłam się tak na panią, a ona do mnie 'Rozumiem że nie chcesz jechać' a ja na to 'Jasne że chce'. Potem historia i nuudy do wpół do trzeciej. Potem okazało się że muszę zostać na treningu do piątej. O bosh. Ciężko było, bo mieliśmy łączenie z chłopakami. Walili tak mocno że mi aż ślady na rękach zostały. Ale czego się nie robi dla dobra drużyny. Do domu wróciłam jakoś po piątej. Zjadłam późny obiad, a w tym czasie moja mama poszła na wywiadówkę, na szczęście mam dobre oceny i obyło się bez szlabanów itp. Potem wzięłam prysznic, nastawiłam budzik na 2:30 !! I poszłam spać, A dzisiaj cały mecz oglądałam na żywo, ale ja było tylko lekko żywa, bo kto normalny wstaje o 3 rano i ogląda mecz. No ja oczywiście. Dobrze że szybko wygrali, to się jeszcze zdrzemnęłam.A potem zawody. Jechałyśmy chyba jakieś 15 h, W czasie drogi myślę 'do jakiego my zadupia jedziemy'. Gdy dojechałyśmy i przebrałyśmy się w nasze cudowne niebieskie ciuszki, okazało się że na sali jest strasznie zimno. Żal normalnie. A zawody to normalnie do dupy były. Zajęłyśmy głupie czwarte miejsce. No f**k. Za trzecie to byśmy chociaż medal dostały. A tu nic nawet durnego dyplomu. Do domu wróciłam cała wykończona, a moje palce były całe opuchnięte.P Dobra kończę, bo nie mam siły. Pozdrawiam :D
Tekst dnia: było ich za dużo żebym jakiś sobie przypomniała
Piosenka dnia: Coma- Na pół
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz