 |
| wakacyjny poranek ... |
Cześććć :)) Na początku może powiem : PADA ŚNIEG, PADA ŚNIEG !!!! Można by powiedzieć nareszcie. Święta bez śniegu to nie święta ;P. Dzisiaj mam bardzo dobry humor, co mnie bardzo zadowala, bo w ostatnich dniach było różnie. Przed południem byłam w Kościele, i uświadomiłam sobie że za niespełna tydzień mamy święta. :)). Już się nie mogę doczekać Wigilii i pysznego barszczu z grzybami, który co roku tradycyjnie robi mój tata. Po prostu mogłabym tylko jeść ten barszcz, bo jest taki pyszny :DD. Miałam wam dzisiaj opisać jak to zaczęłam się interesować siatkówką. Przygotujcie się że będzie dzisiaj trochę dłużej niż zazwyczaj. Więc (wiem że od 'więc nie zaczyna się zdania :p') pewnego letniego wakacyjnego dnia a dokładnie 11 lipca 2009, pamiętam to jak dziś, straszliwie się nudziłam i postanowiłam włączyć telewizor. Skacząc z kanału na kanał natrafiłam na Polsat Sport i na jakiś mecz. Jak się później dowiedziałam był to mecz siatkówki. W tamtym czasie nie wiedziałam o co w tym chodzi, i w ogóle nie byłam w temacie. Zaczęłam oglądać. Był to mecz przeciwko Finlandii w ramach Ligi Światowej, i bodajże przegraliśmy go, ale nie dam sobie ręki uciąć. Wiem że komentator, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć jaki, zaczął opowiadać coś o Mikko Oivanenie, że gra w jakimś polskim klubie, itp, itd.. Oglądnęłam sobie ten mecz, i powiem szczerze nie zrobił na mnie wtedy wrażenia. Kolejnym meczem, na który znowu się natknęłam był mecz finałowy Polska vs Francja na Mistrzostwach Europy 2009. Znowu oglądnęłam go przez przypadek. Pamiętam, że wtedy oglądałam go razem z tatą, bo mama była, w pracy na nocnej zmianie. Po skończonym meczu, poryczałam się. Po prostu nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam. Cieszyłam się razem z tymi chłopakami. Wtedy znałam tylko nazwisko Gruszka, i tak nie wiele mi mówiło, bo tylko to że był on wówczas kapitanem oraz atakującym. Po tym sukcesie naszych, znowu rozstałam się z siatkówką na około miesiąc. I znowu przypadkiem (wiem że to nie prawdopodobne, ale tak naprawdę było), trafiłam na mecz siatkówki. I to na jaki mecz. Skra grała przeciwko Resovii w swojej hali. Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się że w Rzeszowie istnieje drużyna siatkarska. Jedynego gracza, którego pamiętałam był wspomniany wcześniej Mikko Oivanen. I od tamtego czasu zaczęłam regularnie oglądać mecze siatkówki. Mogę powiedzieć że uzależniłam się od tego. Ponieważ moi rodzice kupowali codziennie jakąś regionalną gazetę miałam egzemplarze z przed kilku lat, zaczęłam więc poczytywać ostatnie strony, i nadrabiać wiadomości z poprzednich lat .Strony, które były poświęcone oczywiście sportowi. Wycinałam różne artykuły związane z siatkówką, i zostało mi to do dziś haha. Mam już chyba ze trzy segregatory tych gazetek. Jednak mecze w telewizji mi już nie wystarczały, więc zaczęłam błagać rodziców, aby zabrali mnie na rzeszowskie Podpromie. Po kilku miesiącach udało mi się wreszcie zawitać na mecz. Pamiętam tą atmosferę na hali. Był to mecz Resovi przeciwko AZS-owi Olsztyn- 6 marca 2010. Faajnie było. Na kolejny wybrałam się 20 marca. A tuu do dopiero fajnie było. Mecz grany przeciwko Politechnice Warszawskiej. To własnie po tym meczu, uzyskałam swój pierwszy autograf, a był on od pana Robert Milczarka, który w tamtym czasie grał w zespole ze stolicy. Była też pierwsza słit focia. Ahh i to z kim z panem Rafaelem Redwitzem. Zebrałam tam więcej autografów min. panów: Oivanena, Achrema, Kosoka, Gawryszewskiego i Głoda :P. A w kolejnym tygodniu byłam na meczu przeciwko AZS-owi Częstochowa. A tak w ogóle to z perspektywy czasu patrzę że ten marzec to był miesiąc akademików :DD. I po tym miesiąc przerwy na jazdę do hali :P. A potem pewnego wiosennego wieczora, oglądałam mecz drugiej rundy fazy play-off. Resovia wtedy wygrała 3:2 ze Skrą, a że na drugi dzień miał być rewanż, ja wpadłam na genialny pomysł, żeby pojechać na ten mecz. Rodzice na początku się nie zgodzili, bo oboje mieli być w pracy, a mnie samej nie puszczą. Ale ja miałam asa w rękawie ;D. Nie dość że 24 kwietnia mam urodziny, to jeszcze zadzwoniłam do kuzyna i załatwiłam sobie podwózkę. Takie urodziny to ja mogę mieć co roku po prostu ;D. Na następny mecz zawitałam 11 maja. Miał to być najprawdopodobniej ostatni mecz w sezonie, ale jak się później okazało tak nie było. Więc Resovia podejmowała ZAKSĘ, która już prowadziła dwa do zera w meczach, a do tego 2:0 w tamtym spotkaniu. Ale nasze rzeszowskie walczaki nie poddały się. Mam nawet filmik, na którym widnieje kilka ostatnich akcji z tego meczu, ale także moje krzyki radości. Może go kiedyś opublikuję, ale tylko dla ludzi o mocnych nerwach :P. Po zakończeniu sezonu ligowego, wzięłam się do nauki. I tak uczyłam się i uczyłam, aż w internecie ukazała się informacja że na Podpromiu, rozegrany zostanie mecz towarzyski Polska vs Francja. Ja nie mogłam odpuścić sobie takiego meczu i razem z rodzicami i braćmi 30 maja 2010 wybrałam się na to spotkanie. Oczywiście na meczu bawiłam się świetnie, a zaśpiewanie hymnu państwowego razem z pięcioma tysiącami widzów to jest coś. Ciary na plecach gwarantowane.Kto jeszcze tego nie przeżył to polecam :D. A po meczu akcja 'ale ja chcę autograf od tego pana'. Udało mi się złapać kilku siatkarzy: Polaków jak i Francuzów, min: trenera francuzów Philiphe Blain, pana Samika, wielu ich było. Jakby ktoś chciał wiedzieć jakie to pisać podzielę się hahah :P. A potem byliśmy na mieście i kogo spotkaliśmy ?? Francuzów :P Na obiedzie chyba byli, ale mniejsza z tym :D.A potem pozostało mi oglądanie meczów Polaków w TV. Aż nadszedł sezon ligowy. Byłam na meczach z Fartem Kielce i węgierskim Kaposvari Roplabd. A i teraz przechodzę do mojego ulubionego meczu, na którym byłam. A było to dokładnie rok temu 18.12.2011. Asseco Resovia Rzeszów vs Jastrzębski Węgiel. Matko wtedy się tyle fajnych rzeczy wydarzyło, że dużo by tu pisać :DD
...
ciąg dalszy nastąpi już niebawem ;P
piosenka dnia: Cobra Starship: You make me feel... ♥
UPDATE:
Dzisiaj 18 grudnia, a z tym dniem łączy się kilka wydarzeń ważnych lub mniej ważnych.
Po pierwsze mój kotek kończy pół roku. Może to głupie ale jestem osobą, która jest bardzo sentymentalna i pamięta różne daty na pamięć, ale w granicach rozsądku (np. takich historycznych to nie za bardzo :P). Rico rośnij zdrowo.
Po drugie jak już wyżej wspominałam dzisiaj minął roczek od tego pamiętnego meczu, który opiszę wam prawdo podobnie opiszę jutro.
A po trzecie zawodnik Asseco Resovii obchodzi dzisiaj urodziny. Panie Piotrze zdrowia, bo to najważniejsze ;DD
I na tym zakończę dzisiejszą jakże obfitą notkę :P