Post miał by napisany wczoraj, ale zdechła mi myszka od kompa, a laptopa miał mój brat. Wczoraj spadł śnieg, pierwszy w tym roku. Normalnie cieszę się że spadł, bo dzięki niemu nie pisałam sprawdzianu z biologii. Ale może zacznę od początku. Jak zwykle wyszłam sobie na autobus piętnaście pod siódmej. I czekam na tego pks'a 5,10,20.30 minut. A on nadal nie przyjeżdża Ludzie na przystanku wkurzeni na maksa, a ja się cieszę jak głupia. Gdyż chodzę z moja koleżanką do tej samej klasy, i ona wsiada trzy przystanki przede mną ,postanowiłam zadzwonic do niej i zapytac czy tez idzie do szkoły, a ona mi na to 'sory nie mogę gada, bo piszę sprawdzian z biologi'. A ja oczy takie o__O. Ale wróciłam się do domu i pojechałam do na 10 do szkoły. Normalnie ja to mam szczęście :DD. A po szkole nie zaplanowany wypad na pizze. Oczywiście jak zwykle miałyśmy fazę. A gdy przyszłam do domu czekała na mnie kolejna niespodzianka. Wchodzę sobie na fecebooka a tu masa wiadomości że mamy na dzisiaj na 10, bo pani chora, a do tego mamy tylko cztery godziny, bo na ostatniej miała byc religia, ale ksiądz też chory. Ja się pytam czemu tak nie było tydzień temu, Coo ?? A teraz czas zaczac się przygotowtwac do szkoły, dobrze że chociaż wczesniej kończymy. Do następnego :DD. A i sorry za błędy :P
Piosenka dnia : Pitbull- maldito alcohol a taka jakaś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz