wtorek, 20 grudnia 2011

pasión en la vida Parte 2 ;D- ostatnie

nudyy anki z autobusie, kto zgadnie co jest na zdjęciu ?? (domek się nie liczy ;P)
Cześć :) Dzisiaj dokończę tego posta, którego dodałam w niedzielę ;P. Ale napiszę również nową notkę z dnia dzisiejszego i wczorajszego, ale to tak koło dwudziestej. A teraz przechodząc do sedna. Ostatnio skończyłam na meczu Resovi przeciwko Jastrzębskiego Węgla, więc może opiszę wam co się tam działo. Ale od początku. Wstałam w tą pamiętną sobotę, koło dziewiątej. Zrobiłam poranną toaletę, zjadłam śniadanie i wpadłam na genialny pomysł, a był on taki aby jechać na mecz do Rzeszowa. Znana jestem z spontaniczności, więc nie miałam biletów na ten mecz, więc liczyłam na łud szczęścia i liczyłam że bilety będą jeszcze w kasie. Ale wracając jeszcze do przedpołudnia, postanowiłam pójść do mojej przyjaciółki i zapytać jej czy jedzie ze mną. Zabrała się z nami jeszcze moja mama, z bratem. I dojechaliśmy na mecz, i bardzo się rozczarowałam, bo nie było już biletów w kasie, ale że jestem uparta postanowiłam że poczekam chwilę, może jakieś się znajdą. Jednak mama i przyjaciółka nie popierały mojego entuzjazmu. Ale czekamy 10 minut i podchodzi do nas pewien pan, i proponuje nam bilety ulgowe, bo przyjechał z jakąś szkołą, a kilku uczniów się rozchorowało i ma na sprzedaż. Oczywiście zgodziłyśmy się, ale był jeszcze jeden problem. Moja mama nie miała biletu, ale ten problem również został rozwiązany, bo jakiś starszy pan, miał karnet i do tego karnetu jakieś zaproszenia dla gości. Więc zakupiliśmy ten bilet i udaliśmy się na hale. Cała była zapełniona,, ale nie ma się co dziwić, na Podpromiu tak zawsze. Mecz przebiegł w miłej atmosferze, potem autografy, zdjęcia i miła rozmowa najpierw z panem Yudinem (po polsku :)) i panem Pająkiem. :) To był jeden z najfajniejszych meczów jaki przeżyłam, ale był jeszcze jeden, przeżyty niedawno. :P Potem w marcu byłam jeszcze na meczu z Częstochową, też było fajnie :). A teraz czas na ten drugi fajny. A było to na II Memoriale im. Jana Strzelczyka. Obsada była międzynarodowa więc razem z moją przyjaciółką nie mogłyśmy sobie tego odmówić. Mecze przyjemne w oglądaniu. Ale szczerze powiem że pierwszego meczu nie oglądałąm, bo byłam bardziej zajęta lataniem za autografami. Najfajniejsza był próba proszenia po francusku, bo byli tam zawodnicy Tours VB. Jakoś kilka zdań ukaleczyłam, fajnie to wszystko brzmiało, a panowie byli zdziwieni, moją mową. Z angielskim było podobnie. A do tego na meczu spotkałam moją panią od fizyki :)Oczywiście zebrałam masę grafów i tyle samo zdjęć :P. I na tym zakończę moje wspomnienia. Teraz czekam już na styczeń i PP w Rzeszowie. Nie stawiam tam za faworyta Resovii, sądzę że wszyscy mają równe szanse, a wygra najlepszy. Pozdrawiam i zapraszam na kolejną notkę wieczorem ;D

Piosenka dnia: Example : Stay Awake

P.S.
Przepraszam za błędy :P

4 komentarze:

  1. ja też mam chęć wybrania się na PP, ale to tydzień przed studniówką, wiec nie wiem.. ale w marcu na Resovia - Jastrzebie napewno jade! orientujesz się po ile bilety może? :> mam kuzynke niedaleko Rzeszowa, która chodzi tam do szkoły, więc z trafieniem na Podpromie raczej nie bede miała problemu :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. bilety na mecze ligowe ulgowe 15 zł, a normalne 25 zł ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna historia!! Zazdroszczę tych wszystkich meczów... ;)

    OdpowiedzUsuń